Jak wiadomo bardzo wielu kierowców uważa się za bardzo dobrych. Czy to dobrze? Otóż jest to jedna z największych pośrednich przyczyn wypadków. Na dodatek im lepiej wyszkolony i bardziej doświadczony kierowca tym jego pewność siebie (w pewnych granicach) się obniża. Czy to dobrze? Tak. Wynika to po prostu z większej świadomości tego co dzieje się na drogach, jak różne zagrożenia mogą nas spotkać i jak trudno perfekcyjnie się na nie przygotować. Dlaczego perfekcyjnie? Bo kierowanie autem to nie konkurs na najsmaczniejszą jajecznicę! To trzymanie życia (naszego i innych) w dłoni niczym delikatnej skorupki od jajka. Żadne narzędzie do zabijania nie jest tak popularne jak samochód.
Doświadczenie na polskich drogach można zbierać na różne sposoby. Niektórzy zaczynają jeszcze przed rozpoczęciem kursu na prawo jazdy, obserwując kierowców i ruch drogowy z pozycji pasażera. Przy jednoczesnym poznawaniu teorii daje to całkiem duży "handicap" podczas tradycyjnego szkolenia i egzaminowania.
Na pewno inne doświadczenia dają jazda w mieście, na szosie, na
autostradzie, w dzień, w nocy, w lecie, w zimie itd. Kierowca powinien być
możliwie uniwersalny. Nie są rzadkością tacy, którzy jeżdżą poniżej 10
tysięcy kilometrów rocznie w warunkach miejskich i do tego dwa razy do roku
pokonują trasę
Na poziom doświadczenia największy wpływ mają dwa czynniki:
1. Ilość przejechanych kilometrów
2. Chęć oraz zdolności do analizowania napotkanych sytuacji
Zdarzają się kierowcy, którzy mając przejechane 50 tys. km, jeżdżą ostrożniej, spokojniej i z grubsza bezpieczniej niż tacy z bagażem 300 tys. km. Polskie warunki wymagają wyjątkowo dużo pokory, skupienia, ciągłego doskonalenia techniki i dystansu do własnych umiejętności. Łatwiej uśpić czujność i popełnić błąd tym, którzy zbyt mocno wierzą w swoje umiejętności. Pamiętać należy, że doświadczenie to ważny, ale nie jedyny czynnik decydujący o tym jak dobrze jeździ kierowca. Bardzo ważna jest psychika, która czasami nie wytrzymuje i to nie tylko u bardzo młodych kierowców.
Często zmęczenie lub rozdrażnienie powoduje obniżenie czujności i percepcji. Mogą wyniknąć z tego nie tylko błędy typu wymuszenie pierwszeństwa. Kiedy spada ogólna kondycja kierowcy, trudniej także uchronić się przed tego typu błędami innych kierujących.
Prawdopodobnie każdy kierowca, który "nawinął" już na koła
swoich samochodów bardzo dużo (powiedzmy 1 – 2 mln) kilometrów zgodzi się, że
mniej doświadczeni kierowcy cały czas powinni pamiętać o sokratejskim "wiem,
że nic nie wiem". Praktyka pokazuje, że prawie każdy kierowca szkolony w
polskim systemie po przejechaniu
Zacząć się uczyć? Otóż to! Procent potrzebnej wiedzy, jaki kierujący zdobywa
podczas kursu na prawo jazdy jest niewielki. Tym bardziej, że często obecność
instruktora dodatkowo stresuje. Faktem jest, że młodzi kierowcy nie mają
łatwego żywota: doświadczenie zazwyczaj znikome, a odpowiedzialność taka sama
jak u wszystkich. Jednak trzeba być dobrej myśli i po prostu uważać. Nie
zapuszczać się w zbyt długie trasy, unikać trudnych warunków atmosferycznych,
a jak jest tylko okazja wozić doświadczonych kierowców i pytać o wrażenia i
uwagi. Bardzo istotne jest, aby pamiętać że młody kierowca ma prawo jeździć
dużo wolniej od pozostałych. To że ważniejszymi ulicami dużych miast
samochody mkną 80 czy
Trzeba pamiętać, że kierowca cały czas się rozwija, a na drodze zawsze można spotkać nową dla siebie sytuację. Warto patrzeć na siebie z lekkim dystansem i nie ignorować uwag pasażerów. Mogą się one wydawać czasami irytujące, jednak zaniepokojenie lub strach u pasażerów jest bardzo ważnym sygnałem. Często o klasie kierowcy decyduje to, jak komfortowo potrafi wozić pasażerów, tym bardziej że pasażer to nasz gość. Kierowca z doświadczeniem kilkudziesięciu tysięcy kilometrów jest już zazwyczaj na tyle przygotowany na przeciętne błędy i nieuprzejmości innych użytkowników dróg, że nie powinny one powodować u niego stresu, a co za tym idzie prawie każda podróż może przebiegać w przyjemnej atmosferze. Pasażerowie oczywiście powinni się odwdzięczać np. prowadząc z kierowcą rozmowę w długiej, nużącej trasie, zwłaszcza w nocy. Im bardziej nużąca trasa, tym bardziej interesująca powinna być rozmowa. Nie powinna rozpraszać, ale podtrzymywać czujność kierowcy.
Kierowca cały czas powinien podchodzić do nowych sytuacji analitycznie, co pozwoli nieustannie zwiększać doświadczenie i sprawi że kolejne, dalsze wypady będą przebiegały w większym komforcie. A większy komfort i wygoda, to także większe bezpieczeństwo.
Warto śledzić zmiany w przepisach ruchu drogowego i od czasu do czasu odświeżyć wiedzę w tym zakresie. Nie zapominajmy też, że do obowiązku kierowcy należy przypominanie pasażerom o obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś w rodzinie lub wśród znajomych dołącza do grona kierowców, warto udzielić mu porad jak jeździć. Znajomej, zaufanej osoby młody kierowca będzie chętniej słuchał niż większości porad w telewizji (czy internecie ;). Warto przejechać się z nowicjuszem, wskazać podstawowe błędy. Dwie czy cztery godziny na początkowym etapie edukacji mogą owocnie zaprocentować. Bez względu na to czy nas ktoś kiedyś uczył czy nie, warto pomagać innym, bo bezpieczeństwo na drogach jest naszym wspólnym dobrem.
Ważnym elementem, o którym już trochę "rozjeżdżonym" kierowcom zdarza się zapominać, za to którego można już od nich wymagać, jest uprzejmość i kultura za kierownicą. Pamiętać należy, iż na drodze z wieloma pasami obowiązuje poruszanie się prawym pasem, o ile tylko warunki na to pozwalają. Pozostałe pasy służą do wyprzedzania bądź skręcania. W krajach Zachodniej Europy taki porządek występuje i przynosi to płynność ruchu. Blokowanie szybszych jest czasami pośrednią przyczyną wypadków. Oczywiście z jednej strony nie sposób tłumaczyć kierowców którzy stracony czas odrabiają na dalszym odcinku drogi w niebezpieczny sposób, ale z drugiej strony ułatwianie wyprzedzania niewiele nas kosztuje, a poza tym tak przecież nakazują przepisy. Porównując różne kraje Europy można dojść do wniosku, że bez względu na klimat, ukształtowanie terenu czy poziom rozwoju sieci dróg, jednym z ważniejszych czynników decydujących o tym jak przyjemnie podróżuje się w danym kraju jest kultura kierowców. Oby w Polsce stale i szybko się podwyższała.
Bardzo wiele nauczyć się można w placówkach doszkalających. Odnośniki do kilku z nich znaleźć można w dziale Linki. Gorąco zachęcamy do korzystania z nich wszystkich kierowców, a samorządy do wspierania takich placówek. To się opłaca, a przykłady z Zachodniej Europy to potwierdzają. W polskich warunkach (wąskie, dziurawe, zatłoczone i słabo oświetlone drogi, mnóstwo nietrzeźwych pieszych, rowerzystów i kierowców oraz bardzo popularne wyładowywanie emocji na drodze) wiedza i technika zdobyte w szkołach bezpiecznej jazdy są wyjątkowo przydatne. Pewne pozytywne nawyki można nabrać tylko w warunkach zamkniętego ruchu (placówki doszkalające, sport).
"Jeżdżenie przez dziesięć lat po autostradach nie nauczy tego, co jeden kontrolowany poślizg przy większej prędkości."
Marcin Opałka
Byłoby też rewelacyjnie gdyby każdy kierowca sięgnął po książkę "Szybkość Bezpieczna" Sobiesława Zasady (najlepszego polskiego kierowcy rajdowego, swego czasu najszybszego na świecie, wybitnego specjalisty od bezpieczeństwa ruchu drogowego), którą można nabyć w większych księgarniach oraz na stronie internetowej, do której odnośnik znajduje się w dziale Linki. Jest to pozycja, która w wyjątkowo mądry i neutralny sposób pokazuje jaki kierunek wybrać przy doskonaleniu techniki jazdy i w jaki sposób samemu się kontrolować podczas tej (nieustającej) edukacji. Będą z tej książki zadowoleni wszyscy kierowcy, od tych którzy dopiero co zdali egzamin po takich którzy swoje doświadczenie liczą już w setkach tysięcy kilometrów. Nie da się ukryć, że bardzo dobrym i łatwo dostępnym źródłem wiedzy i porady są znajomi lub członkowie rodziny, którzy mają więcej doświadczenia, a najlepiej kiedy pokonują spore dystanse roczne (zwłaszcza w warunkach pozamiejskich), dzięki czemu są na bieżąco z sytuacją na naszych drogach.
Jakie są główne kierunki kształcenia kierowcy, który ma już za sobą te 15 tys. km, oswoił się ze znakami, nie jest dla niego zaskoczeniem kiedy wymija i jest jednocześnie wyprzedzany, "przepychanki" miejskie nie robią na nim większego wrażenia, a pierwszy śnieg, lód i poślizg ma za sobą? Poprawiać można wiele elementów od znajomości i śledzenia zmian w przepisach przez panowanie nad pojazdem w przeróżnych sytuacjach (ostre hamowanie, omijanie przeszkód, panowanie nad poślizgiem bocznym, pokonywanie zakrętów) po zdolność przewidywania niebezpieczeństwa na drodze.
Wśród różnych dziedzin wiedzy i umiejętności kierowcy znajdują się
także m.in. umiejętność asymilacji w nowych, nieznanych warunkach (np. w
innym kraju, gdzie spotkać można różne nieznane u nas zwyczaje i nawyki),
umiejętność szybkiego dostosowywania do nowych, nieznanych samochodów,
umiejętność nastawienia swojej psychiki na dłuższą trasę (doświadczony
kierowca potrafi tak rozplanować swoje siły, aby całą trasę pokonać
bezpiecznie lub zrezygnować z niej, jeśli nie jest w stanie bezpiecznie
jechać dalej). Bardzo ważne jest, aby cały czas utrzymywać optymalny poziom
skupienia. Niestety, aby dojechać z Warszawy do Olsztyna w dwie godziny
(oczywiście w warunkach niewielkiego ruchu) należy utrzymywać poziom
skupienia niczym pilot myśliwca podczas walki, a więc maksymalny. Dobry
kierowca potrafi wykorzystać każdy postój na efektywny odpoczynek, wie kiedy
powinien napić się kawy lub napoju energetyzującego, wie też kiedy wypicie
kolejnego "power-up’a" nie ma sensu (bo wycieńczenie fizyczne jest już blisko
i nie można jechać dalej). Doświadczeni kierowcy wykorzystują też takie
sytuacje jak przejazd przez miasto aby dać trochę odpocząć swoim zmysłom i
mózgowi. Oczywiście skupienie nadal musi być, ale już zazwyczaj nie takie jak
przy jeździe z prędkością
Młodzi kierowcy nierzadko stresują się i poświęcają całą swoją uwagę
bez względu na sytuację. Nie jest to najlepsze rozwiązanie biorąc pod uwagę
naturę człowieka. Najlepiej parkować powoli i spokojnie, nawet tracąc chwilę,
ale ruchliwe skrzyżowanie czy okolice szkoły pokonywać z maksymalnie
wyostrzonymi zmysłami. To m.in. dzięki temu niektórym najzwyklejszym (a nie
posiadającym walory psychofizyczne pilota czy kosmonauty) kierowcom udaje się
przejechać 2-3 mln km bez wypadku (zaliczając po drodze kilka stłuczek ;) ).
Bo niezwykle ważna jest kalkulacja ryzyka. Kiedy kierowca hamuje z
Dokładniejsze spojrzenie na polskich kierowców
pokazuje że jest spora grupa takich, którzy mimo jeżdżenia (oczywiście z dala od skrzyżowań)
...nie zawsze jedzie się na 100%. 100%? Przecież to nie wyścig! Otóż to! W sporcie motorowym istnieją (ciut abstrakcyjne) określenia na ile procent pokonuje się dany zakręt, sekcję, okrążenie czy odcinek specjalny. Bierzemy wtedy pod uwagę całą szerokość drogi (np. odcinek specjalny jest zamknięty dla ruchu "cywilnego", a załogi startują co 1 lub 2 minuty, więc zawodnik ma prawo domniemywać że cała droga jest "jego"). Kalkulacja jest dosyć prosta: jadąc poniżej 100% załoga pokonuje zakręt i przymierza się do kolejnych. Powyżej 100% wypada z niego i albo traci kilka sekund (czasem minut) w polu czy w rowie albo uszkadza auto (oby nie siebie). Z pozoru nie ma to nic wspólnego z bezpieczną jazdą po drogach publicznych.
Dla ruchu "cywilnego" również da się wprowadzić procentowy współczynnik, jednak jest on bardziej skomplikowany. Po pierwsze nie cała droga jest "nasza". Po drugie - w sporcie zawodnicy są znacznie lepiej zabezpieczeni i granica między stłuczką i wypadkiem oznacza w przypadku auta wyczynowego czasami kilkukrotnie większą prędkość uderzenia w przeszkodę niż w aucie cywilnym. Po trzecie: musimy wziąć pod uwagę, że za zakrętem lub nawet na nim (zwłaszcza jeśli jest niewidoczny, np. w lesie) może stać na naszym i/lub przeciwnym pasie jakiś samochód, furmanka, jechać rowerzysta, poruszać się pieszy (niekoniecznie trzeźwy) czy leżeć powalone drzewo. Nawet w takiej sytuacji i kiedy z naprzeciwka jedzie samochód musimy poradzić sobie z wyhamowaniem czy ominięciem przeszkody bez uszczerbku na zdrowiu i sprzęcie, a także nie strasząc żadnego ze współużytkowników drogi oraz naszych pasażerów.
I właśnie maksymalna prędkość bezpiecznego pokonania zakrętu/sekcji w możliwie najbardziej niekorzystnej konfiguracji uczestników ruchu jest odpowiednikiem najwyższej możliwej prędkości pokonania pewnego odcinka w sporcie. Nadal nie wiadomo co ma to wspólnego z ruchem "cywilnym"? No cóż, wielu dobrych i doświadczonych kierowców (zazwyczaj podświadomie) wie "na ile procent" jedzie. Taka kalkulacja wymaga dobrej znajomości auta, doświadczenia z różnymi rodzajami nawierzchni, dobrej znajomości zachowań kierowców, daje jednak jedną przewagę – doświadczony kierowca rozpatruje prędkość w postaci względnej (zasadniczo jako procent), podczas gdy początkujący kierowca zwraca raczej uwagę na prędkość bezwzględną (wartość na prędkościomierzu), nie mając świadomości jakie są granice. Powoduje to, że różne napotkane sytuacje nie są dla doświadczonego kierowcy takim zaskoczeniem jak dla młodego. Kierowcę który dużo przejechał i stale nad sobą pracuje bardzo rzadko zaskakuje przebieg zdarzeń na drodze. Warto do tego dążyć – to może uratować zdrowie lub życie.
Nie jest możliwe aby każdy kierowca znał techniczne granice swojego samochodu w każdych warunkach. Z tego między innymi powodu wprowadzono... znaki ograniczenia prędkości. Pamiętajmy, że na drodze która może wydawać się choć trochę zdradliwa czy trudna technicznie, rzadko kiedy przekraczanie dozwolonej prędkości przy suchej nawierzchni o więcej niż 20% jest bezpieczne.
Wielu kierowców broni się przed treningami (oczywiście w bezpiecznych dla ludzi warunkach) bojąc się o zniszczenie opon, felg, zawieszenia lub nadwozia. Oczywiście nie można nikomu kazać "umieć się ślizgać", jednak to może bardzo nam pomóc, więc zachęcamy do samodzielnego treningu w bezpiecznych warunkach lub wzięciu lekcji w jednej z akademii jazdy.
Trening w bezpiecznych warunkach i pędzenie na zabój to dwie różne rzeczy. Trenować można tylko w warunkach zamkniętego ruchu.
Wracając do ruchu na otwartych drogach publicznych: dwóch kierowców
jadących prostą i równą, dwupasmową drogą około
"Są ludzie, którzy łakną nieszczęścia jak przyjemności"
Stefan Kisielewski
Nie popieramy nadmiernej prędkości, jednak trzeba być przygotowanym na spotkanie samochodów jadących bardzo szybko lub wykonujących bardzo gwałtowne manewry. Bardzo często będą nimi kierowali ludzie którzy nie zdają sobie sprawy z tego co robią. Niestety możemy takich spotkać, musimy być bardzo ostrożni i w porę ich dostrzegać, gdyż przepisy same w sobie nie będą żadnym wytłumaczeniem na pogrzebie naszych bliskich - na cmentarzach można zobaczyć całe aleje tych, którzy mieli pierwszeństwo przejazdu. Zaufanie na drodze należy minimalizować, a swoje umiejętności stale podwyższać.
Nie jest istotne, że kierowca amator nie wierzy w to, że niektórzy doświadczeni kierujący mają od zera do trzech przypadków rocznie, kiedy orientują się o tym, iż byli wyprzedzani (i to nie ważne czy z prawej, czy lewej strony) dopiero pod koniec tego manewru - tak po prostu jest. Tego, że niektórym zdarza się to trzy razy dziennie nie można tłumaczyć tylko dużą ilością "piratów drogowych". Tył i boki samochodu są tak samo ważne jak to co przed maską...
Wielu ludzi przemierza drogami tysiące kilometrów... nie używając samochodu.
Rowerzyści i piesi – to tak samo ważni użytkownicy dróg, co kierujący
pojazdami silnikowymi, a może nawet ważniejsi. Jak wiadomo w kolizji z autem
nie mają większych szans. O ile na autostradach i drogach ekspresowych nie ma
dla nich miejsca, to na 378 tysiącach kilometrów pozostałych dróg w Polsce
jest. Potrąceni piesi to w Polsce 35 % ofiar śmiertelnych i 25
% rannych na drogach. Pod tym względem nie mamy się czym chwalić przed
światem (w Niemczech piesi stanowią 7% ofiar śmiertelnych). Słabe drogi i
niezbyt łaskawa aura
na pewno nie
ułatwiają współegzystowania pieszych i kierowców. Piesi muszą pamiętać,
że są bardzo słabo widoczni. Poruszając się poboczami powinni ubierać się
możliwie jaskrawo oraz nosić odblaski lub kamizelki odblaskowe. Powinni
pamiętać, że (zwłaszcza w nocy) samochody, które się mijają (np. osobowy z
autobusem) mogą zjechać nawet na nieutwardzone pobocze wąskiej drogi jeśli
pieszy nie zostanie zauważony (a o to nietrudno kiedy w ciemności widzi się
tylko światła auta jadącego z przeciwka). Trzeba zachować szczególną
ostrożność. Nawet jeśli ktoś nie ma prawa jazdy i rzadko podróżuje
samochodem, warto aby w sytuacji kiedy już znajduje się w samochodzie zwrócił
uwagę jak trudno jest kierowcy dostrzec pieszego, zwłaszcza po zapadnięciu
zmroku. Jeśli spotkamy nietrzeźwego na drodze, powinniśmy się nim zająć (np.
informując odpowiednie służby lub władze), bo jeśli taki postanowi spędzić
noc na jezdni, czeka go niemal pewna śmierć.
Piesi powinni również bardzo
uważać w miastach. Należy pamiętać, że zasada ograniczonego zaufania dotyczy
również pieszych i rowerzystów względem kierowców. Mimo zielonego światła dla
własnego dobra warto się rozejrzeć. Niektórzy nawet stojąc na przystankach
autobusowych, przed przejściami dla pieszych, czy po prostu blisko (kilka,
czasami kilkanaście metrów) drogi obserwują ruch samochodów aby w porę wypatrzeć
kierowców jadących brawurowo i niosących potencjalne niebezpieczeństwo.
Wypadnięcia aut na chodniki wcale nie są rzadkie, zwłaszcza w okresie zimowym.
Być może niektóre wynalazki i rozwiązania techniczne trochę nas
rozpieszczają i czynią życie coraz łatwiejszym (wszechobecna elektronika,
samochody z silnikami turbodiesel o zasięgu
|
PAY ATTENTION OR PAY THE PRICE |
Do góry